















Wrzucone bez ładu składu, bo taki tez był nasz pobyt na wsi w Niemczech - spontaniczny, barwny, hipisowski. Znajomi kupili ten wielki dom z jeziorem i uprawiają tam szczęście :)Było naprawdę niewiarygodnie. Polka kapała sie w bali, Igi spał w prawdziwej kołysce, mamuśka plotkowała i odpoczywała, a tatuś robił zdjęcia. Zrobił ich tak dużo, ze przebranie ich na bloga zajeło duzo czasu. I pewnie wiele z tego nie pokazalismy, ale trzeba tam byc i to przeżyć.
My tam bylismy, przezylismy i zdjęcia wrzuciliśmy.
2 komentarze:
A co ze zdjęciami z wakacji? Czekam i czekam i czekam... ;)
olla z Ł.
wreszcie coś ruszyło :).
pozdrawiam podglądając dyskretnie :)
Prześlij komentarz